beauty,

Sztuczna opalenizna bez smug i przebarwień

18:17 Melodylaniella 49 Comments

1 bielenda magic bronze nawilżający krem brązujący do ciała samoopalacz opinię test recenzje bez smug bez przebarwień jasna ciemna karnacja 2w1 słoneczny kolor bez solarium jak nakładać

Aloha chłopcy i dziewczęta!

Prosto z mostu - przyznawać się, która z Was do tej pory ma łzy w oczach kiedy pomyśli o samoopalaczu? Która z Was użyła go w nadziei na piękną, muśniętą opalenizną skórę w momencie kiedy blada jak śnieg musiała wystawić swoje nogi w pierwsze po zimie ciepłe dni, a po aplikacji magicznego kosmetyku zderzyła się z bolesną rzeczywistością? Która z Was szorowała i czyściła biedne ciało pokryte pomarańczowymi, nieestetycznymi smugami by przywrócić je do normalności? Jedna łapka w górze, dwie, trzy... O! Jest nas coraz więcej. Bo oto skrywany sekret - chyba każda z nas próbowała choć raz opalić się bez ingerencji słońca i solarium.

Moje przygody z samoopalaczami zawsze kończyły się tak samo, w końcu po kilku nieudanych próbach dałam sobie z tym spokój, aż do czasu kiedy w paczce od Bielenda znalazły się dwa magiczne opakowania - opakowania Magic Bronze - nawilżającego kremu brązującego. Na widok obu buteleczek autentycznie spanikowałam i szczerze w głowie już obmyślałam plan jak się ich pozbyć. Szarpana negatywnymi wspomnieniami, a zarazem ciekawością co do tego produktu odważyłam się poznać go jednak bliżej. I oto co mnie spotkało:

1. Krem brązujący to nie samoopalacz
Konsystencja tego produktu to zupełnie coś innego niż wszystkie samoopalacze - tłuste, żółtawe w kolorze, gęste i nie zachwycające zapachem. Magic Bronze to lekki, niezbyt tłusty krem przypominający mi moje ulubione balsamy do ciała i tutaj spostrzeżenie numer dwa...

2.  Magic Bronze nawilża
I to mocno dzięki czemu brązująca formuła nie "wżera się" w suche miejsca, jak mają to w zwyczaju robić samoopalacze. Warto jednak pamiętać, by podczas kąpieli przed użyciem tego kremu postępować podobnie jak zaleca się to w przypadku samoopalaczy - zrobić peeling, zmniejszyć suchość skóry i wykonać porządną depilację, a wtedy...

3. Nie staniecie się Halle Berry od pierwszego użycia
Krem brązujący ma za zadanie stopniowo mocno nawilżać i brązować naszą skórę, a co za tym idzie - im regularniej stosujecie produkt tym jesteście bardziej opaleni. Nie ma więc strachu, że już po pierwszej aplikacji będziecie musieli chować się pod osłoną długich rękawów oraz nogawek - mimo to warto pamiętać jednak, że...

4. Mamy kilka wariantów Magic Bronze
Osoby o jasnej jak śnieg karnacji powinny zacząć swoją przygodę z Magic Bronze od dedykowanego im wariantu dla skóry jasnej. Bardziej opalone dziewczyny zdecydowanie mogą sięgnąć po mocniejszy wariant kremu. Nie myślcie jednak, że dokonując zestawienia - jasna cera + silniejszy krem będziecie wyglądać po jednym użyciu kremu jak po wakacjach na słonecznej plaży. Testowałam, próbowałam - efekt nie jest mocny, ale dla własnego bezpieczeństwa po co ryzykować?

Cena to około 14zł / 200ml. 

2 bielenda magic bronze nawilżający krem brązujący do ciała samoopalacz opinię test recenzje bez smug bez przebarwień jasna ciemna karnacja 2w1 słoneczny kolor bez solarium jak nakładać

3 bielenda magic bronze nawilżający krem brązujący do ciała samoopalacz opinię test recenzje bez smug bez przebarwień jasna ciemna karnacja 2w1 słoneczny kolor bez solarium jak nakładać

4 bielenda magic bronze nawilżający krem brązujący do ciała samoopalacz opinię test recenzje bez smug bez przebarwień jasna ciemna karnacja 2w1 słoneczny kolor bez solarium jak nakładać

5 bielenda magic bronze nawilżający krem brązujący do ciała samoopalacz opinię test recenzje bez smug bez przebarwień jasna ciemna karnacja 2w1 słoneczny kolor bez solarium jak nakładać

6 bielenda magic bronze nawilżający krem brązujący do ciała samoopalacz opinię test recenzje bez smug bez przebarwień jasna ciemna karnacja 2w1 słoneczny kolor bez solarium jak nakładać

Macie jakieś niemiłe wspomnienia z samoopalaczami?
Słyszeliście już o kremach brązujących?

Podziel się ze światem:

Może Ci się spodobać również:

49 komentarzy:

  1. Słyszałam o nich same pozytywne opinie- ale skuszę się dopiero w okresie karnawału :) niestety moje przygody z samoopalaczem kończyły się zawsze smugami i pomarańczowymi palcami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, takie kremy to dobry sposób na opalenie się także zimą - w końcu teraz możemy korzystać z naturalnego słońca!

      Usuń
  2. Jak bym czytała swoje przygody xD
    Świetny wariant kosmetyku zwłaszcza ze szczególnie nogi odsłonić do słońca można by już z lekkim odcieniem ...bo moje białe jak śnieg xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem polecam koniecznie spróbować! :D

      Usuń
  3. Nigdy nie używałam tego typu kosmetyków, ale na pewno są zdecydowanie zdrowsze niż solarium.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli z tego co piszesz w tych samoopalaczach nie ma sławnego smrodku?? :) Jeśli tak, to biegnę do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma, a sam zapach przypomina mi lekko piernikową nutę (czyli zdecydowanie nie smrodek xD)

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia :) Muszę się zainteresować, skoro nie "śmierdzą" typowo dla tego typu produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Produkty wydaje się być fajny :) A jeśli chodzi o kwestie ubrań to nie barwi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam, aczkolwiek ostatnio chodzę w samych sukienkach, a produkt stosowałam szczególnie na nogi więc nie miałam dużej styczności ubrań z nimi... zbadam jednak temat i zrobię jakiś edit wpisu!

      Usuń
  7. Śliczne zdjęcia! :)
    Ja się boję takich produktów - kilka razy używałam i często kończyło się to smugami - okropność :P Niemniej jednak świetnie, że znalazłaś produkt, co pomału, ale dobrze i skutecznie brązowi skórę;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie stosowałam tego typu kremów, ale z doświadczenia znajomych wiem, że niektóre strasznie brudzą ubrania i w ogóle chamsko wyglądają po rozsmarowaniu :v Ogólnie jesteś zadowolona?

    A tak z innej beczki, robię dużo zamieszania, ale bardzo proszę o obserwację! (jeśli wcześniej takowa była XD) Adres bloga pozostał bez zmian (czyli dirtyxwoman.blogspot.com), ale publikuję teraz z innego konta, a co za tym idzie - zniknęli mi wszyscy followersi i komentarze, soł.. Poza tym prawdopodobnie zniknęłam z listy ludzi mnie obserwujących, więc wolę się przypomnieć ;___;' Gomen za zawracanie głowy mymi pierdołami i lekki spam! ^^'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spam w dobrej sprawie to nie spam :)
      Ogólnie jestem zadowolona tak jak pisałam produkt to krem brązujący a nie samoopalacz, nie ma wiec tak szybkiego efektu opalenia a co za tym idzie również smug i wszystkiego złego znanego z samoopalaczy... :)

      Usuń
  9. Bardzo lubie produkty Bielendy i nie wiedziała, z ejeszcze takie cudeńko wymyśliła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja jak miałam samoopalacz to bardzo duzo przebarwień robił :(

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samoopalacze takie są - Magic Bronze nie jest jednak typowym samoopalaczem więc tutaj duży plus :)

      Usuń
  11. Uwielbiam piankę brązującą z tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Powinnam wczesniej przeczytac Twoj wpis, zrobilam sobie kuku i mam zaciek na lydce :( Ale cale szczescie ratuje sie balsamem Dove (brazujacym) :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie używałam takich specyfików

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo ciekawa seria, przyznam się, że nie miałam żadnego kosmetyku samoopalającego Bielendy, obecnie używam mgiełki brązującej Lirene i też jest fajna :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj skuszę się na ten produkt na pewno;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam piankę do opalania tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze jakaś fajna forma na dodanie sobie kolorytu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przepadam za samoopalaczami, ale nie powinnam się opalać ze względu na naczynka, więc w tym roku muszę się za jakimś rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Choć nie używam tej kategorii kosmetyków, tak po tych zdjęciach mam ochotę na nie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie stosuje tego typu produktów :) nie są mi potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aj mam problem z tego typu kosmetykami, jestem za leniwa na regularne używanie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie używałam takiego kosmetyku bo dobrze wiem jak z moimi umiejętnościami by się to skończyło :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja unikam samoopalaczy, ale moja ciocia przez samoopalacz była w łaty jak krówka - nie wiem czy wina produktu czy złej aplikacji, ale jak to moja ciocia według niej wyglądała ona pięknie jak milion dolarów :D

    OdpowiedzUsuń
  24. ja to wolę być bladziochem;p

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie używam, ale zdjęcia śliczne ☺

    OdpowiedzUsuń
  26. Z chęcią sobie sprawię taki balsam - z obecną aurą nie ma co liczyć na naturalną opaleniznę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piankę z Bielendy brązującą kupuję w Rossmannie, czekam na promocję :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie znam tych kosmetyków, ale ciekawe, u mnie olej marchewkowy i Vita Liberata :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Opakowania zachęcają. Twój opis również :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie używałam samoopalaczy ani kremów brązujących.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ha czyli nie muszę chodzić jak co roku jak córka młynarza ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. jejku ja nie mogę się napatrzeć na te Twoje zdjęcia :) Są boskie :)
    Jesteś naprawdę kreatywna :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Z tej serii używałam pianki i byłam bardzo zadowolona z jej działania. Fajna alternatywa dla droższych samoopalaczy!

    OdpowiedzUsuń
  34. ja staram się omijać wszelkie balsamy brązujące i bronzery - do tj pory zawsze coś było nie tak :p A że szybko się opalam, to wolę chwilę na słoneczku poleżeć :D
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie miałam produktów z tej firmy ;)

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Przydałyby mi się takie produkty..Dodatkowo,że miałam dużo produktów z Bielendy i z każdego byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam markę Bielenda, mam od nich kilka produktów. Czuję, że i z tymi kremami bym się polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Z samoopalaczami miałam same niemiłe wspomnienia :), ale ten krem bym chętnie wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  39. Zastanawiałam się nad nimi, albo nad piankami :D

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz ślicznie dziękuję!